Forum - HAJLO.COMmunity [ forum dyskusyjne, kasa za posty, forum młodzieżowe, forum wielotematyczne ]


Nabór do ekipy forum!!! Więcej informacji: Napisz PW

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości



Zaginieni w Trójkącie Vermonckim. Mroczna tajemnica sprzed lat
(03-06-2011 10:39) #1

Zaginieni w Trójkącie Vermonckim. Mroczna tajemnica sprzed lat

Cytat:Trójkąt Benningtoński to młodszy i mniej znany brat słynnego Trójkąta Bermudzkiego słynącego z tajemniczych zaginięć statków i samolotów. Wprawdzie nie doszło w nim do tak wielu incydentów, jak w przypadku obszaru w pobliżu Bermudów, ale z pewnością nie były one wcale mniej spektakularne. Trójkąt Benningtoński do dziś budzi emocje związane z serią tajemniczych zniknięć ludzi, które odnotowano pod koniec pierwszej połowy ub. wieku. Większość zaginionych przepadała bez śladu – wśród nich był chłopiec, który na oczach matki zniknął z samochodu i kobieta, która przepadła bez wieści idąc leśną ścieżką. Pozostałym przypadkom również towarzyszyła aura tajemniczości.
Trójkąt Benningtoński wziął swą nazwę od miasta Benington w stanie Vermont. Największa koncentracja przypadków zniknięć ludzi miała miejsce w obszarze Mount Glastenbery położonej w paśmie Gór Zielonych. Stanowiły one cel pieszych wycieczek turystów z wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych.
Wg podań, miejsce to od początków europejskiego osadnictwa nie było przyjazne dla człowieka. Indianie zwykle omijali je z daleka. Wśród pierwszych przybyszów krążyła legenda o Potworze z Bennington, która sławiła tajemniczego włochatego stwora przypominającego Bigfoota.

Klątwa ciążąca nad tym obszarem, dała znać o sobie w drugiej połowie lat 40-tych XX w. wraz z serią tajemniczych zaginięć, które do dziś owiane są aurą tajemnicy. W sumie na przestrzeni kilku lat, w okolicach Góry Glastenbery, zaginęło 9 osób. Można by uznać, że nie było w nich nic niezwykłego, gdyby nie ich okoliczności, a także fakt, że ludzi tych, mimo szeroko zakrojonych poszukiwań, nigdy nie odnaleziono.

Pierwszym z zaginionych był przewodnik Middie Rivers, który znał okolicę doskonale. Pod koniec 1945 r. wybrał się on na wyprawę w towarzystwie kilku wędkarzy. Prowadząc kompanów do obozowiska, postanowił ich wyprzedzić o kilka kroków. Jak się później okazało, Rivers nigdy do obozu nie dotarł. Poszukiwano go przez blisko miesiąc, wierząc, że nawet jeśli zgubił się w lesie, poradzi sobie jako doświadczony traper. Niestety, nigdy go nie odnaleziono.

W grudniu 1946 r., w pobliżu przeklętej góry, doszło do najbardziej tajemniczego zaginięcia. Ofiarą była 18-letnia Paula Welden, która również przepadła bez śladu. Najpierw o jej zamordowanie podejrzewano grupę ludzi, którzy widzieli ją na szlaku po raz ostatni. Zbrodni nigdy nikomu jednak nie udowodniono. W poszukiwania dziewczyny włączyło się kilkaset osób oraz FBI. Zaoferowano także nagrodę pieniężną dla osoby, która mogła coś wiedzieć o jej zniknięciu. Niestety, wszystko ułożyło się tak, jak w przypadku Riversa. Sprawa ta do dziś pozostaje tajemnicą.

W 1949 r., równo trzy lata po zaginięciu Pauli Welden, zniknął weteran James Tetford. Według relacji, Tetford wracał autobusem od rodziny w mieście Bennington. Współpasażerowie twierdzili, że widzieli go na przedostatnim przystanku przed miastem, ale później ślad po nim się urwał. Nikt nie potrafił też wyjaśnić, w jaki sposób starszy mężczyzna nagle zniknął z pojazdu.

12 października 1950 r. doszło do najbardziej dziwacznego incydentu. W niewyjaśnionych okolicznościach zaginął 8 letni Paul Jepson, którego matka pozostawiła na chwilę w samochodzie. Kiedy kobieta wróciła do wozu, dziecka nie było. Psy tropiące, których użyto do poszukiwań, doprowadziły policjantów na skrzyżowanie dwóch dróg w pobliżu Góry Glastenbery. Tam ślad się urwał. Od czasu zaginięcia chłopca, miejscowi reporterzy zaczęli snuć przedziwne teorie związane z tym, co dzieje się w okolicach Bennington. Oprócz opowieści o potworze czy historii o przejściu do innego wymiaru, które zaczęły władać wyobraźnią mieszkańców, pojawiła się też hipoteza związana z działalnością seryjnego mordercy. Ktokolwiek (lub cokolwiek?) odpowiadał za zniknięcia, wkrótce dał o sobie znać po raz kolejny…

Dwa tygodnie po zniknięciu chłopca, w przedziwnych okolicznościach zaginęła Freida Langer – miejscowa kobieta, która wybrała się na wycieczkę ze swoim kuzynem. Podczas przechadzki kobieta wpadła do strumyka. Chcąc się przebrać, ruszyła do obozu… Więcej już nikt jej nie widział. Przedziwne pasmo zaginięć skłoniło władze do zwrócenia na tę sprawę większej uwagi. Langer poszukiwano przez długi czas z wykorzystaniem najróżniejszych metod. Co ciekawe, była ona jedyną osobą, której ciało udało się w końcu odnaleźć. Jej zwłoki odkryto rok od zaginięcia w zaroślach, w pobliżu lokalnej tamy. Przyczyny zgonu jednak nie stwierdzono.

Do historii Trójkąta Benningtońskiego dodano także dwa inne zaginięcia – przypadek innego chłopca, który zniknął w 1942 r. oraz trzech myśliwych, którzy przepadli bez wieści w 1948 r. Co ciekawe, po 1950 r. nie odnotowano już kolejnych zaginięć. W związku z tym ponownie nasiliły się spekulacje. Twierdzono np., że za wszystko odpowiedzialny był grasujący w górach morderca, który dokładnie ukrywał zwłoki. Ze sprawą łączono także działalność sił nadprzyrodzonych, choć w tym okresie mało kto jeszcze mówił o zjawisku UFO. Czegokolwiek by nie powiedzieć, tajemnica Trójkąta Benningtońskiego nie została wyjaśniona do dziś.


[źródło http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,page...omosc.html ]

I co powiecie na ten temat? Czy rzeczywiście w tym rejonie zachodzą zjawiska nadprzyrodzone? Czy to przez nie znikają ludzie? Czy też przyczyna jest bardziej prozaiczna? Czy wersja z seryjnym mordercą jest bardziej prawdopodobna? Zapraszam do dyskusji.

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-06-2011 10:40 przez Niebieska.)




Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Linki

Copyrights

Tłumaczenie: Polski Support MyBB Silnik MyBB Styl: Darek